Sukienka jak marzenie

DSC02440-2

Tym razem mam do zaprezentowania coś wyjątkowego. Inspiracje do uszycia tej sukienki znalazłam w jednym z magazynów modowych, bodajże Avanti. Do jej wykonania miałam tylko małoformatowe zdjęcie przodu sukienki. Kreacja od razu tak mi się spodobała, że nic nie było w stanie powstrzymać mnie przed jej uszyciem. Od wprawionej krawcowej usłyszałam tylko: „ tego na pewno nie uda Ci się uszyć”. Nie ma to jak wiara w możliwości drugiego człowieka. Udowodniałam sobie i innym, że niemożliwe może stać się możliwe. Także dobra rada dla wszystkich; „kto nie ryzykuje ten nie pije szampana”. Sukienka była uszyta specjalne na wesele koleżanki z rodzinnych stron, tak więc okazja do spożycia szampana pojawiła się na samym początku imprezy :).

Tworząc konstrukcję górnej części sukienki posiłkowałam się przybliżonym wykrojem z Burdy 5/2014, zmieniając jej tył i dostosowując do własnych preferencji na mocno wydekoltowane plecy. Uwielbiam sukienki z odsłoniętymi plecami, nie mogło więc być inaczej.

Do uszycia gorsetu wykorzystałam  gruby, marszczony materiał, co dało efekt usztywnienia. Dodatkowo uszyłam go „podwójnie”-  zewnętrzna i wewnętrzna część są takie same.  Spódnica z kolei, jest moją własną inwencją twórczą. Pod spodem znajduje się różowa podszewka szyta na zasadzie spódnicy podstawowej, natomiast zewnętrza część to szyfon z gęstym marszczeniem w pasie.

W szyciu na miarę najbardziej doceniam to, że mogę sobie pozwolić na odrobinę luksusu w postaci dopasowania ubrania dokładnie do moich wymiarów. Nic nie odstaję, nie marszczy się, nie ciągnie. Niestety, nawet przy obecnym nieograniczonym dostępie do wszelakiego rodzaju konfekcji, znalezienie kreacji pasującej do nas „jak ulał” jest trudnym zadaniem. Przed uroczystością, panikując już, że zabraknie mi czasu do wykończenia mojej upragnionej sukienki księżniczki, zrobiłam pobieżne oględziny po sklepach z sukienkami i niestety nic nie znalazłam. Dlatego sukienka musiała zostać dokończona.

Na dwa dni przed wyjściem uszyłam sobie bolerko z materiału z gorsetu, który mi został.  Jednak niewielka ilość materiału pozwoliła jedynie na uszycie bolerka bez rękawów ;), które ostatecznie w zupełności sprawdziło się w słoneczną pogodę. Niestety zapomniałam go ubrać do zdjęć, jednak postaram się je zaprezentować w kolejnym wpisie.

„Doskonała w szczegółach”– tak ostatnio określiła mnie koleżanka (pozdrawiam;) ) . Aby nie zawieść jej ani innych, dopracowałam całość kreacji czarnym toczkiem z tiulu.  Na szczęście przygotowywałam go już na wcześniejszą uroczystość, nie było więc większego stresu 5 minut przed wyjściem na zabawę z dzierganiem toczka ;). W następnym wpisie pokażę jak szybko i tanio można wykonać samemu taki toczek- w szczególności porównując z ich ekstremalnie wysokimi cenami w sklepach.

Po ciężkiej pracy i udanej imprezie sukienka odpoczywa w szafie, czekając na kolejną okazję, których ostatnio u mnie w rodzinie i wśród znajomych od groma.

Na sam koniec mam tylko nadzieję, że sukienka również innym przypadła do gustu :).

DSC02418-3

DSC02426-2DSC02419-2Fotograf spisuje się na 5+, czyż nie ;P?

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.