Jesienne co nieco

obrusCo tu dużo gadać- zdjęcie mówi samo za siebie. Ten smakowity obrusik powstał w parę chwil. Materiał jest niepowtarzalny, dzięki czemu nadaje surowemu wnętrzu mieszkania wyrafinowanego wdzięku. Dzięki dyniowej ozdobie, zrobiło się bardziej przytulnie i cieplutno w pochmurne, jesienne dni.

Święta za pasem, żal mi będzie się z nim pożegnać… Niestety nie zaopatrzyłam się jeszcze w nowe metry świątecznych tkanin. A czas najwyższy !!!

A wszystko, czego dotknął, zamieniało się w złoto

1

Dla mnie sukienka jest jak najbardziej złota. Dla wszystkich innych jest srebrna. Albo ze mną jest coś nie tak, albo z wszystkimi innymi;). Trzymam się wersji numer 2 ;).

Święta tuż za pasem. Nie pozwoliłam sobie w tym roku, żeby mnie zaskoczyły. Sukienka świąteczna  miała już nawet swoją premierę na spotkaniu firmowym.

Krój sukienki jest stosunkowo mało wymyślny, jednak bogaty złoto- srebry materiał nie pozwolił na większe fantazje. Tkanina jest sztywna, co absolutnie nie przeszkadzało w szyciu. Uważam, że łatwiej jest szyć z tkanin grubych, sztywnych, niż cieniutkich żorżetek.  Podczas powstawania sukienki miałam jednak chwilę zwątpienia. Otóż po wszyciu zamka okazało się, że mieszczę się do niej ledwo ledwo. Szwy zostawiłam bardzo wąskie, udało się więc poszerzyć ją jedynie o milimetry. Ostatecznie jakoś się w nią wciskam J , a jak stwierdziła koleżanka; „jak na spotkanie wigilijne jest idealna- nie będziesz jadła za dużo”;).

3  2Charakteru sukience nadaje głęboki dekolt oraz dwie obszerne zakładki w linii talii. Sukienka jest prosta i klasyczna, co tym razem pozwoli mi na wykorzystanie jej na więcej niż jedną okazję. Przynajmniej mam taką nadzieję.

5

Rajska sukienka

3

Uszycie sukienki, którą wam dzisiaj przedstawiam, było dla mnie nie lada wyzwaniem. Nie miałam pewności , czy efekt końcowy będzie spełnieniem moich wyobrażeń . Inspiracją do jej uszycia było zdjęcie z magazynu modowego, a cena znajdująca się przy kreacji -1200zl- była dodatkowym motywatorem, że muuusi się udać. Zaczęłam od wyboru odpowiedniego materiału. Najczęściej kupuję go internetowo w sprawdzonej hurtowni. Materiał nie był tani, po rozłożeniu rekompensował jednak rajskim upstrzeniem swoją cenę. Okazało się, że był prześwitujący, zaopatrzyłam się więc w podszewkę bawełnianą w kolorze ecru. Na szycie dałam sobie zapas 3 tygodni (zaznaczam iż na co dzień pracuję na etacie).  Nie lubię pracować pod presją czasu, gdyż właśnie wtedy nic nie wychodzi.  Największym problemem było przygotowanie formy góry sukienki, odsłaniającej całe plecy. Oczywiście posiadam kontrukcje podstawowych wyrobów odzieżowych (spódnica, spodnie, bluzka) na własne wymiary przygotowane wcześniej na zajęciach z konstruowania (praca mozolna przydatna jednak na długie lata- no chyba, że nasze wymiary odrobinę się zdeaktualizują ;) ). Korzystam z tych foremek, wprowadzając pewne modyfikacje i dostosowuję je do konkretnego projektu.

Po kilku próbach wyrysowaną formę odbiłam na materiale i z lekkim drżeniem ręki wycięłam górną część sukienki.  W szyciu planowanie i spokój to podstawa sukcesu. Każdego dnia  małymi kroczkami  dążyłam do realizacji marzenia ze zdjęcia.

2 W tym momencie pragnę dodać, że żakiecik też jest mojego autorstwa. Wykonałam go z cieniutkiej eko-skórki. Krój prosty, jednak odpowiedni to tak urozmaiconej sukienki. 4Nie będę opisywała dokładnie sposobu szycia. Dodam jedynie, że dwie warstwy góry- siateczkową oraz podszewkę – zszyłam od środka, stosując przekantowania, tak aby nie musieć bawić się w pliski. Dół był już  zdecydowanie mniejszym wyzwaniem. Uszyłam go naprawdę szybciutko. Postanowiłam zastosować liczne marszczenia materiału w pasie (zarówno w podszewce jak i  w materiale siateczkowym), aby mojej filigranowej figurze optycznie dodać trochę krągłości ;).

6 7 8 9 10 11Mam nadzieję, ze i Wam sukienka się spodobała.

Muszę przyznać, że mój występ w przedstawionej kreacji na weselu przyjaciółki wzbudził niemałe zainteresowanie ;).

Związek na długie lata

Jak się okazuje, to nie chwilowe zauroczenie, ale związek na długie lata. Na myśli mam relacje pomiędzy mną, a maszyną. Okazuje nie wykorzystuję swoich umiejętności już tylko do uszycia czegoś wystrzałowego, niespotykanego w sklepach (chociaż to sprawia mi największą radochę), ale do ubarwiania otaczającej mnie rzeczywistości i do uszczęśliwiania bliskich mi osób. Ostatnio sposobności ku temu było co nie miara. Sama nie wiem już od czego zacząć, bo sprawy przybrały takie tempo, a ja nie chciałabym zapomnieć pochwalić się wszystkimi fatałaszkami, które powstały od ostatniego mojego wpisu. W najbliższym tekstach postaram się sumiennie przedstawić wszystkie dzieła, które powstały w mojej skromnej pracowni krawieckiej.

Najważniejszą uroczystością w ostatnim czasie był ślub mojej przyjaciółki. Nie powiem, czas nie był w tym okresie moim sprzymierzeńcem, za to poczucie spełnienia nigdy wcześniej nie przybrało równie wysokich parametrów. Był wieczór panieński, był polter abend, był i w końcu niepowtarzalny ślub jak z bajki, a na samym końcu poprawiny weselne. Do pokazania mam satynowy szlafroczek uszyty dla przyszłej (już teraz aktualnej) panny młodej oraz  baśniową sukienkę powstałą  wskutek urzeczywistnienia moich marzeń.

W między czasie powstał jeszcze kardigan na zimniejsze dni, niepowtarzalny, dyniowy obrusik dla mojej siostry oraz zielona sukienka z lacosty, będąca połączeniem prostoty i oryginalności satynowych wykończeń.