The best birthday presents ever!!!

Może to nie miejsce żeby chwalić się prezentami urodzinowymi. Czas też już dawno nie ten.  Ale ja tak baaaardzo chcę , a najfajniejsze jest to, ze nikt nie może mi tego zabronić ;). Dodatkowo mogę się wytłumaczyć tym, że większość z nich jest o lekkim zabarwieniu … krawieckim. Życie przybiera bardziej soczystych barw, gdy okazuje się, że ma się wokół siebie ludzi, którzy rozumieją Twoją pasję. A co więcej -wspierają Cię w tym co robisz.

Wszystkie podarki zostaną odpowiednio spożytkowane . Niektóre z nich będą zaś towarzyszem zarówno chwil radości jak i  rozpaczy w dalszej wędrówce wiernego pielgrzyma zmierzającego krętą drogą do celu. A cel jest jeden,  niezmienny, całkiem rzeczywisty: dom mody sygnowany moim trzyliterowym znaczkiem QRC.

Jak to dobrze, że wpisy po czasie można edytować ;)

3

2

1 65 48

Tajemniczy tiul

Uwielbiam czarne ubrania. Jeszcze większą sympatią darzę te najbardziej kontrastowe- łączące czerń z bielą. Kiedyś może pokuszę się o szatę godną samej Cruella de Mon. Czas pokaże.

Póki co prezentuję czerń w jej najbardziej mrocznym, demonicznym i tajemniczym wydaniu – w połączeniu z intrygującym tiulem.

Model bluzeczki, który powstał z połączenia trzech różnych tkanin (satyna, bawełna, tiul)  nie był tak trudny w wykonaniu,  jak początkowo mogło się wydawać. Jest krótka, dlatego wygodnie jest mi zakładać ją do spódniczki. Niestety te sklepowe nie spełniają moich oczekiwań . Przy moim wzroście dorabiam się kilku niewyjściowych i niechcianych centymetrów w pasie. Tył wdzianka ozdobiłam czarnym, metalowym, ażurowym zamkiem.

1a 3 4 5 1

Cierpię na niepokojącą przypadłość-  ciągły niedosyt  posiadania nowych ubrań.  Po uszyciu jednego modelu wyobrażam sobie kolejne sztuki  w różnych wariacjach kolorystycznych. Na wiosnę przydałaby się wersja oliwkowa, biała na bardziej eleganckie okazje,  a w kolorze Purple orchid- chyba nie ma potrzeby tłumaczyć dlaczego. ..

Obcy atakują

Mnie też taki jeden (albo raczej jedna taka) zaatakował , a owocem tego nalotu jest moja kosmiczna bluzka.

1

Historia jest następująca; odwiedza mnie koleżanka z odległego świata. Przyjeżdża na chwilkę. Biorąc pod uwagę zaplanowane rozrywki i napięty grafik,  chwilka staje się jeszcze krótsza. Nie przyjeżdża jednak z pustymi rękami ;). Ma prośbę; dopiero co kupiła bluzkę, a tu wredne żelazko na samym środku zachwycającej bluzki zrobiło dziurę. Poprosiła o jej uratowanie i… udało się! Efektu końcowego nie przedstawię, ponieważ ciuszek już od jakiegoś czasu gości na paryskich ulicach. Oznajmiono mi, że w rezultacie nowe połączenie kolorystyczne podoba się bardziej od wersji początkowej.  Postanowiłam, że i ja na tym skorzystam. Rozłożony na czynniki pierwsze fatałaszek został przeze mnie odrysowany. Dopiero niedawno miałam czas na uszycie bluzeczki według tego wykroju. Odrobinę pozmieniałam- żeby nie było, że mam odwagę kopiować dzieła hiszpańskich władców rynku odzieżowego.

Metaliczny odcień + grubość tkaniny + odstające zakładki+ oversizowy dół bluzki sprawiają, że mój nowy ciuszek to nie grzeczne ubranko na co dzień (no bo ile takich można mieć;) ) a raczej wystrzałowa kreacja na wyjątkowe okazje. No bo czy ta bluzeczka nie jest cudna ;)?

2 3 4 5 6