Wojtusiowy milusi kocyk

Co jakiś czas pada pytanie: „a może uszyłabyś coś takiego – powinno być łatwo”. W duchu sobie myślę „ale ja przecież nie wiem jak… mogę uszyć bluzeczkę, sukienkę, sweterek, ale w szyciu innych dziwactw doświadczenia nie mam …” . Nauczyłam się już, że warto próbować, bo przecież co może być trudnego w uszyciu np. takiego Wojtusiowego kocyka? :)

Rzeczywiście nie ma w tym nic skomplikowanego. Jedynym utrudnieniem jest mięciutka faktura pluszowego materiału, która podczas wszywania zamka bardzo się rozciąga i okazuje się, że wymierzona wcześniej długość zamka jest o dużo za krótka… Cenna rada dla innych podejmujących się wyzwania: wszywając zamek pamiętajcie, aby igła szyła „po zamku”, a nie na odwrót. Jest to ważne, gdyż w przeciwnym razie w miejscu wszycia zamka cala kołderka niezbyt ładnie zaczyna się falować. Ja do tego doszłam metodą prób i błędów.

Tak się rozkręciłam, że uszyłam dwie kołderki zapinane na zamek; jedna większa, druga mniejsza pasująca do wózka (dla mnie i jedna, i druga były mikroskopijnej wielkości,  aż dziw, że są takie istotki, które się pod nimi mieszczą). Do tego z resztek pluszu uszyłam dwustronny kocyk (od spodu inny, dzianinowy materiał) oraz poduszeczkę w tych samych barwach. Zamiast zamka doszyłam kolorowe tasiemki, które poprzez zawiązanie służą jako zapięcie.

Poniżej prezentuję jedynie kocyk i poduszeczkę, ponieważ nie zdążyłam zrobić zdjęcia kołderek- miałam obawy, że jak będę się tak ociągała i przedłużała czas wykonania zamówienia, to dzieciątko za dużo urośnie i kocyki będą bezużyteczne .

1 2

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.