Konkurs Burdy

Jakiś czas temu przystępowałam do konkursu realizowanego przez Akademię Burdy. W konkursie brały udział zdjęcia przedstawiające to, jak spędzamy czas z czasopismem Burda. Nagrodami za zajęcie 1 i 2 miejsca były warsztaty krawieckie. Natomiast za zajęcie trzeciego miejsca przewidziano półroczną prenumeratę mojego ulubionego magazynu Burda.

Untitled

Teraz, gdy emocje już opadły zadaję sobie jedno podstawowe pytanie, a mianowicie…Czy warto w ogóle bawić się w tego typu konkursy?

Otóż po tym, czego doświadczyłam na własnej skórze stwierdzam, że tego rodzaju konkursy  są przeznaczone dla osób wytrwałych i…  kombinatorów. Ja, póki co wyleczyłam się z tego typu rozrywki.

O konkursie dowiedziałam się dwie godziny przed upływem terminu na dokonywanie zgłoszeń. Nie miałam więc żadnego zdjęcia zrobionego specjalnie na tę okazję. Dobra duszyczka (której jestem tak bardzo wdzięczna za niezliczoną ilość mobilizujących inspiracji) zachęciła mnie do wysłania zdjęcia, które zostało zrobione już kilka miesięcy wcześniej (bez ustawki ;) ). Fotografia przedstawia mnie w pracy pod biurkiem, w towarzystwie świeżo otrzymanego magazynu. Nawet nie myślałam, że mam jakiekolwiek szanse w porównaniu z profesjonalnie przygotowanymi sesjami zdjęciowymi. A tu niespodzianka. Już w pierwszych chwilach od rozpoczęcia głosowania, zaczęłam prowadzić w rankingu. Wtedy obudziła się we mnie dzika rządza rywalizacji. No i zaczęłam mobilizować znajomych do głosowania. Praktycznie przez cały czas trwania konkursu plasowałam się to na 1, to na 2 miejscu. Dziwnym zrządzeniem losu w ostatniej godzinie głosowania spadłam na 3 miejsce i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że moja przewaga była druzgocąca – 80 głosów. Wydało mi się, że mało realne jest zdobycie 100 głosów w przeciągu kilkudziesięciu minut, biorąc pod uwagę konieczność rejestracji. Moim zdaniem, jedynym realnym wyjaśnieniem tej sytuacji jest założenie przez zainteresowaną osobę fikcyjnych adresów mailowych i oddawanie głosów na własne zdjęcie. Takie praktyki można by wykluczyć, gdyby organizatorzy podeszli bardziej rzetelnie do konkursu i weryfikowali  chociażby IP komputerów , z których oddawano głosy. Tego jednak nie uczyniono. Sytuacja ta wydała się niesprawiedliwa również dla mojego kolegi, który wszystkimi wątpliwościami podzielił się z organizatorami w mailu przesłanym do Akademii Burdy.

Minęło kilka tygodni – odpowiedzi brak do dzisiaj. Niemniej jednak dziękuję Panu M. za dodawanie otuchy i szczere wsparcie w realizacji celów, a także oczywiście rodzinie i wszystkim , absolutnie wszystkim znajomym, których,  jak się okazało w trakcie trwania konkursu, mam dość sporo 8-) . Półroczna prenumerata Burdy jest dla mnie mniejszą pociechą niż rzesza osób, tak szczerze kibicujących mojemu hobby.

2 Komentarze

  1. Dziekuję Ci za ten wpis. Nie brałam udziału akurat w tym konkursie, ale paru innych i nie twierdzę, że kiedykolwiek to ja zasłuzyłam na wygraną, jednak wyniki wydawały mi sie często mocno dyskusyjne.
    Zastanawiam się, czy są jeszcze konkursy (nie mówię tutaj o losowaniach), gdzie uczciwie można powalczyć o nagrody?

    • Wydaje mi się, że cięzko o takie sprawiedliwe konkursy… Niestety jakoś nie miałam okazji brać udziału w żadnym innym konkursie poza tym, który powyżej opisałam.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.