Upiorny misio

Miał powstać milutki, słodziutki pluszak. Czasami jednak tak się dzieje, że wytwory naszej wyobraźni przybierając postać materialną nie zawsze są spójne z wcześniejszym zamysłem. To znaczy, tak dla jasności wspomnę, że sama byłam całkiem zadowolona ze swojego mięciutkiego stworka do chwili, kiedy siostra z dobrotliwą uprzejmością stwierdziła, że takimi misiami, to co najwyżej mogę straszyć niegrzeczne dzieci. Tę ocenę w głównej mierze zawdzięczam oczom maskotki, że niby takie upiorne… Czy ja wiem ? Biorąc na swoją obronę fakt, iż prezentowany misiaczek jest moim debiutem w szyciu pluszaków i spoglądając na niego bardziej łaskawym okiem można stwierdzić, że nie jest aż tak źle. Moim zdaniem wygląda całkiem przyzwoicie, a jeśli jednak nie, to może nawet i dobrze… Może dzięki niemu (i wielu następnym, na które już mam mnóstwo pomysłów) wyświadczam rodzicom ogromną przysługę… No niech w końcu dzieciaczki poczują odrobinę respektu i strachu. Choćby nawet przed takim niepozornym misiem ;).

1