Tropiki ciąg dalszy

Na Dominikanie bachatę słychać wszędzie: w zakładzie fryzjerskim, na plaży czy w zakładach mechanicznych, które wieczorami zamieniają się w lokalne kluby taneczne. Dźwięk ten dobiega z niemalże każdego mijanego samochodu, a warto dodać, że sprzęt grający w samochodach często ledwo mieści się w środku pojazdu. Dodatkowo odbiorniki ustawione są na pełny regulator tak, że nikt nie przejdzie obojętnie obok miejsca, z którego dobiega sensualna muzyka. Wtedy też bioderka same zaczynają się poruszać w jej takt. I nam przyszło posmakować tego zmysłowego tańca. W końcu Dominikana jest jego kolebką, więc wielką ignorancją byłoby nie skorzystanie z uroków miejsca, w którym znaleźliśmy się.

Tak, jak wcześniej już pisałam, miałam dwa dni na przygotowanie się do wyjazdu na urlop w tropikach.Oprócz sukienki przedstawionej w poprzednim wpisie, jest jeszcze jeden fatałaszek, który powstał specjalnie na wędrówki w tropikalnym klimacie. Uszyłam prostą bluzeczkę na ramiączkach, która doskonale wkomponowała się w egzotyczną  scenerię. Tkanina przeleżała kilka miesięcy w szafie, aż w końcu nadarzyła się idealna okazja do jej wykorzystania. Bluzeczkę uszyłam w trybie ekspresowym. Wcześniej już wyrysowałam sobie konstrukcję prostej bokserki z zaszewkami w biuście, więc ten etap tworzenia miałam już załatwiony. Grafika tkaniny doskonale oddaje charakter kolorowego karaibskiego krajobrazu. Wygląda na to, że historia zatoczyła koło, gdyż  kolorowe malowidło z tkaniny wróciło do miejsca, które wcześniej mogło stać się inspiracją do stworzenia tak żywej i wielobarwnej grafiki.

PS Pomimo zużycia trzech opakowań kremów z wysokim filtrem ostre, tropikalne słońce nie było dla mnie zbyt łagodne i pozostawiło na mojej jasnej skórze ślad w postaci silnego zaczerwienienia, co niestety widoczne jest na poniższych zdjęciach.

23 1 4

Tropikalna stylizacja

Z wielką radością prezentuję plażową sukienkę, która doskonale wkomponowała się w scenerię pięknych, dominikańskich plaż. Udało nam się wyrwać z ponurej, marcowej Polski na kilka dni i spędzić je na przepięknej karaibskiej wysepce. Decyzja o wyjeździe nastąpiła aż dwa dni przed planowanym lotem, tak więc musiałam się troszkę nagimnastykować aby z posiadanych materiałów wyczarować kilka słonecznych kreacji. No bo na sukience się nie skończyło. Łącznie powstały dwie sukienki i jedna bluzka na ramiączkach.

Na szczęście moje zapasy materiałów czekających na zaistnienie nie kończą się nigdy, nie musiałam więc biegać po sklepach aby znaleźć zimą tkaniny „o tematyce” upalnego lata. Już jakiś czas temu dostałam kilka interesujących materiałów od kuzyna koleżanki, który pracuje w branży odzieżowej i obdarował mnie urokliwymi kuponami. Wcześniej nie było okazji aby z nich coś sobie uszyć. Nasze lato trwa wyjątkowo krótko i okazji do założenia garderoby „plażowej” jest jak na lekarstwo nie było więc potrzeby aby wcześniej coś z nich stworzyć. Korzystając z okazji raz jeszcze serdecznie dziękuję za wyjątkowy podarek i obiecuje tchnąć życie w każdy skrawek nietuzinowego materiału, który otrzymałam.

Przechodząc do sedna sprawy; uszycie poniżej prezentowanej sukienki zajęło mi zaledwie 2-3h i było naprawdę bardzo przyjemne. Łatwo poddająca się tkanina, jednostajny stukot  maszyny, ekspresowy proces powstawania prostego, a jednak efektownego ubioru- taki rodzaj tworzenia daje największa satysfakcję. Próbując rozłożyć  sukienkę na czynniki pierwsze wyglądałoby to następująco: dwa prostokąty + dowolna tasiemka. Do tego dwa tunele ; z tyłu wypełniony gumką, z przodu wprowadziłam tasiemkę,  przewiązywaną na szyi. Szycie banalne, jednak krój i zwiewna tkanina tworzą duet idealny na gorące, egzotyczne wakacje. Sukienka sprawdziła się zarówno na plaży jak i podczas wieczornych spacerów po tętniących życiem karaibskich uliczkach.4 5 3 2 1