Tropiki ciąg dalszy

Na Dominikanie bachatę słychać wszędzie: w zakładzie fryzjerskim, na plaży czy w zakładach mechanicznych, które wieczorami zamieniają się w lokalne kluby taneczne. Dźwięk ten dobiega z niemalże każdego mijanego samochodu, a warto dodać, że sprzęt grający w samochodach często ledwo mieści się w środku pojazdu. Dodatkowo odbiorniki ustawione są na pełny regulator tak, że nikt nie przejdzie obojętnie obok miejsca, z którego dobiega sensualna muzyka. Wtedy też bioderka same zaczynają się poruszać w jej takt. I nam przyszło posmakować tego zmysłowego tańca. W końcu Dominikana jest jego kolebką, więc wielką ignorancją byłoby nie skorzystanie z uroków miejsca, w którym znaleźliśmy się.

Tak, jak wcześniej już pisałam, miałam dwa dni na przygotowanie się do wyjazdu na urlop w tropikach.Oprócz sukienki przedstawionej w poprzednim wpisie, jest jeszcze jeden fatałaszek, który powstał specjalnie na wędrówki w tropikalnym klimacie. Uszyłam prostą bluzeczkę na ramiączkach, która doskonale wkomponowała się w egzotyczną  scenerię. Tkanina przeleżała kilka miesięcy w szafie, aż w końcu nadarzyła się idealna okazja do jej wykorzystania. Bluzeczkę uszyłam w trybie ekspresowym. Wcześniej już wyrysowałam sobie konstrukcję prostej bokserki z zaszewkami w biuście, więc ten etap tworzenia miałam już załatwiony. Grafika tkaniny doskonale oddaje charakter kolorowego karaibskiego krajobrazu. Wygląda na to, że historia zatoczyła koło, gdyż  kolorowe malowidło z tkaniny wróciło do miejsca, które wcześniej mogło stać się inspiracją do stworzenia tak żywej i wielobarwnej grafiki.

PS Pomimo zużycia trzech opakowań kremów z wysokim filtrem ostre, tropikalne słońce nie było dla mnie zbyt łagodne i pozostawiło na mojej jasnej skórze ślad w postaci silnego zaczerwienienia, co niestety widoczne jest na poniższych zdjęciach.

23 1 4