Centrum przemysłu włokienniczego

Jakiś czas temu odwiedziłam Łódź. Już od dłuższego czasu nosiłam się z tym zamiarem, aż w końcu przedłużony weekend stał się idealną okazją do zrealizowania swoich planów. Dodatkową zachętą były liczne informacje o tym miejscu, jakie przedstawiła Pani  Boćkowska  w swojej  książce „To nie są moje wielbłądy”. Łódź jako jedno z najprężniej działających  pod względem przemysłu włókienniczego  miast czasów PRL, miejsce twórczości wielu znakomitych projektantów, a także siedziba przeróżnych laboratoriów związanych z przemysłem odzieżowym (niektóre z nich działają do dziś), nie mogło zostać pominięte w moim osobistym poznawaniu nieograniczonego w swej materii świata mody i krawiectwa.

4 5 6 7 2 3

Zwiedziłam Centralne Muzeum Włókiennictwa bardzo dokładnie, przyglądając się każdemu eksponatowi z ogromną ciekawością. Na szczególną uwagę zasługują liczne eksponaty ukazujące jak zmieniała się i kształtowała moda przez wieki, pokaźny zbiór tkanin oraz cyklicznie odbywające się wystawy młodych artystów. Ku mojemu zaskoczeniu oprócz licznych projektów naszych rodzimych projektantów  w muzeum natknęłam się również na kostiumik Coco Chanel :) . Uważam, że każdy zainteresowany modą , projektowaniem, czy też szyciem skorzysta na swój sposób z bogactwa wiedzy, które zostało zgromadzone  w tym niezwykle obficie wyposażonym Muzeum. Podziw budzą również liczne eksponaty maszyn włókienniczych z różnych czasów, które dają nam wyobrażenie o tym, jak trudny i skomplikowany był kiedyś przemysł włókienniczy i jaką drogę przeszli mechanicy oraz konstruktorzy,  aby dzisiejsze zakłady produkcyjne mogły być wyposażone w tak wysoce wyspecjalizowany sprzęt.

Oczywiście nie mogłam postąpić inaczej i tradycyjnie na wizytę w Łódzkim Muzeum Włókiennictwa wybrałam się w uszytej przeze mnie sukience. Powstała ona z tkanin, o których wcześniej pisałam – tkaniny z czasów PRL, które otrzymałam od znajomego mojej koleżanki. Tkanina składająca się w 50%  z wełny jest bardzo milutka w noszeniu. Nowości, jakie zastosowałam podczas szycia sukienki, to długie zaszewki biegnące po jej bokach, które  dopasowały ubranie do mojej sylwetki. Wykrój zaczerpnęłam z Burdy 9/2012. Do tego podkrój szyi w formie łódki,  metalowy zamek i nowa sukienka ujrzała światło dzienne.

Informacje o Centralnym Muzeum Włokiennictwa:


http://www.muzeumwlokiennictwa.pl/muzeum

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.