Sukienka jak z bajki

2Zaczyna się tak; dawno, dawno temu pewna młoda dama o imieniu Izabela postanowiła odmienić coś w swoim życiu.  Pomyślała, że najskuteczniej uda jej się to wtedy, gdy swoje codzienne, szare odzienie, zamieni na piękną sukienkę niczym z bajki. Zalążek pomysłu zrodził się w głowie, ale  brakowało jednak konkretnej wizji. Z pomocą nadeszła kolekcja sławnego projektanta zauważona przypadkiem podczas porannego przeglądu nowinek modowych.  Sukienka ze światowego wybiegu, z wielu oczywistych powodów nie mogła stać się własnością  wspomnianej damy. Postanowiła więc wykorzystać wszystkie swe moce, aby marzenie się urzeczywistniło.  Od tego momentu przez następne dwa tygodnie zdeterminowana dziewczyna dniami i nocami oddawała się swej twórczej pasji,  sukcesywnie dążąc do urealnienia swoich ukrytych marzeń.

Czy bajka ma szczęśliwe zakończenie? Oczywiście, że tak. A dowodem są załączone zdjęcia. Każda bajka ma szczyptę prawdy. Tak jest i w tym przypadku. Bajkowa sukienka została przeniesiona do rzeczywistości i wykorzystana podczas przyjęcia weselnego.

1Jak przystało na typową postać z bajki; na głowie musiała znależć się również korona :).

11

IMG_7350 IMG_7361 8

Niestety, ale sukienka nie powstała z niczego, jak za dotknięciem czarodziejskiej różyczki. Trochę jednak musiałam się nad nią  napracować…  Góra sukienki powstała dzięki modelowi, z którego wcześniej już korzystałam i lekko zmodyfikowałam, dopasowując go do swoich wymiarów.  Dolna część, jak to zwykle bywa przy tego typu sukienkach, powstała bez żadnego wykroju. Po prostu odmierzyłam kawałek prostokątnego materiału dodając zapas na zakładki, które dowolnie drapowałam na manekinie. Pracochłonne było jedynie szycie sukienki z dwóch warstw, tj. prześwitującej siatki oraz podszewki w kolorze ecru. Dekolt, poprzez zszycie dwóch warstw materiał po lewej stronie, nie wymagał obszycia. Dopiero w następnym kroku wykonałam zaszewki  (traktując dwie warstwy materiału jako całość), a na samym końcu połączyłam boki.  Musze przyznać, że zanim wykonałam gorset w takiej kolejności, zmarnowałam  wcześniej jedną, wykrojoną  górę. Na początku potraktowałam siatkę oraz podszewkę jako dwie osobne części i sukcesywnie nakładając na jedną z nich zaszewki, to samo robiłam z drugą częścią.  Okazało się, iż wierzchni materiał jest zbyt prześwitujący i zaszewki na podszewce są zbyt widoczne. A, że  na siateczce po rozpruciu  zostają dziurki, nie pozostało mi nic innego, jak skroić gorset na nowo. Na sam koniec połączyłam górę z dołem,  dodałam zamek kryty w lewym boku i sukienka powstała na czas… albo nawet przed czasem, bo aż dwa dni przed planowanym wyjściem  ;) . Muszę przyznać, że jak rozpoczynałam  przygodę z krawiectwem, to miałam wrażenie, iż mogę wyjść w nowym ubraniu następnego dnia do pracy. I tak zarywałam noce zaszywając się w swoim królestwie, uparcie szyjąc, mierząc i prując  na nowo. Po wielu niemiłych, ale jakże znamiennych  porażkach powoli zaczynam panować nad rozplanowaniem  czasu potrzebnego do wykonania konkretnego projektu. I tak mając do uszycia  tego typu sukienkę, staram się wykroić materiał przynajmniej na dwa tygodnie przed imprezą. Tak więc powoli osiągnęłam wprawę i moje nowe dzieło powstało w środę. Wesele odbyło się w sobotę, a sposób na pożyteczne wykorzystanie wolnego czasu był tylko jeden.., nowa sukienka na poprawiny!  Jak wymyśliłam, tak też uczyniłam.  O sukience poprawinowej, w zupełnie innym stylu już w następnym wpisie :).

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.