Przypadkowy zdobywca Trzech Koron

Kiedyś już pisałam, że serce najbardziej raduje mi się, gdy czerpię satysfakcję z dwóch moich pasji jednocześnie, a mianowicie aktywnego wypoczynku połączonego najlepiej z morderczym wysiłkiem oraz szycia. A dzieje się tak wtedy, gdy podczas wyjazdów zarówno tych długich, jak i tych krótkich, mam przyjemność spożytkowania trudów swojej krawieckiej pracy i powitania nowych terytoriów w odpowiednim stroju. Tak było i tym razem. Bluza, którą uszyłam chwilę przed kilkudniowym  wyjazdem, sprawdziła się idealnie w podhalańskim, rześkim klimacie.

Seria eleganckich, poważnych strojów na różnego typu przyjęcia i wydarzenia w ostatnim czasie spowodowała deficyt w mojej szafie na sportowe i luźne ubrania. Te braki należało jak najszybciej uzupełnić. Pomysł na projekt bluzy podsunęła mi moja wierna towarzyszka szyciowych przygód – Burda (2/2016, model 121). Dresówkę zakupiłam w sklepie internetowym. Jestem zadowolona z jakości tkaniny, która się nie gniecie i jest mięciutka, co daje duży komfort użytkowania. Wcześniej zawiodłam się na zamawianych tkaninach i teraz już wiem, że za porządną dresówkę trzeba zapłacić minimum 30 zł za metr. Zdecydowałam się na ubóstwiany przeze mnie ostatnio kolor blue. Tyle o tkaninie. Co do szycia, to większej filozofii nie ma. Jeśli jest się już biegłym  w odczytywaniu  hieroglifów z Burdy, z pewnością nie będzie żadnego problemu. Drobne modyfikacje oryginalnego wykroju są konieczne w moim przypadku, więc zdecydowałam się (albo raczej ilość tkaniny zadecydowała za mnie) na zrobienie tunelu na gumkę w przodzie i tyle tkaniny, a nie jak podpowiada Burda, w dodatkowym doszytym  pasku. Ale to tylko zabieg kosmetyczny. Całość niewiele odbiega od zamysłu autora projektu.

Nic, tylko szyć i zwiedzać dalej! A do tego wyciskać uroki każdej sekundy życia niczym sok ze słodkiej pomarańczy :).

Zdjęcia zostały wykonane z panoramy widokowej na szczycie Trzech Koron. Gorąco zachęcam do odwiedzin przepięknego obszaru Pienin, który prezentuje się zjawiskowo w duecie z rwącym Dunajcem.

1 2 3 4 6 7

Modna i już! Moda w PRL

Bardzo chciałam zobaczyć wystawę pt.: „Modna i już. Moda w PRL”. Moje zainteresowanie tą wystawą było szczególne ze względu na przeczytaną jakiś czasu temu książkę Boćkowskiej pt. „To nie są moje wielbłady”, o której wcześniej już pisałam. Chciałam na własne oczy zobaczyć, jak wyglądały płaszcze ortalionowe czy kolekcje uszyte ze spadochronów, pochodzące z zeszłego stulecia. Aby tego i wiele innych, nie mniej ciekawych atrakcji doświadczyć, wybrałam się do Muzeum Narodowego we Wrocławiu.  Wcześniej (do kwietnia bieżącego roku) wystawę można było obejrzeć w Krakowie, do którego niestety nie zdążyłam się wybrać.  Żałuję tylko, że zostawiłam sobie tak mało czasu na jej obejrzenie. Zbiory okazały się wyjątkowo bogate, bo eksponatów jest aż…400, a ja mając niewiele ponad godzinę, biegałam jak oszalała, aby wszystko zobaczyć chociaż przez chwilę! Dwie godziny, to minimum krytyczne, aby móc nasycić się projektami będącymi niejednokrotnie małymi dziełami sztuki. W szczególności zainteresowały mnie projekty mody polskiej autorstwa Barbary Hoff, Jerzego Antkowiaka, czy też Grażyny Hase. I tu pojawia się pytanie… czy nasi rodzimi twórcy są gorsi od takiego Diora? Z pewnością nie, a kto nie wierzy, zachęcam zatem do odwiedzenia wystawy. Zasadność tego twierdzenia stanowią zdjęcia, które zostały wykonane podczas zwiedzania wystawy. Poniżej umieściłam te spośród nich, które spodobały mi się szczególnie. Po wizycie w muzeum mogę stwierdzić, że tak pozornie odległe trendy i rozwiązania w modzie, są nadal aktualne, a to z kolei jest potwierdzeniem dla często stosowanego zdania … moda kołem się toczy.
Wystawa będzie dostępna do 28 sierpnia, tak więc jeśli komuś zależy, trzeba się pospieszyć :).
7 8 9 1 2 3 4 5 6

Mała biała

Kolejna sukienka na ten sezon. Postanowiłam jednak, że będzie już ostatnią, zamykającą kolekcję pt.:„Lato 2016 by QRC”. Mamy już sierpień, więc czas najwyższy, aby skupić się na przygotowaniu nieco cieplejszego odzienia. Przychodzi mi to z wielkim trudem, ale fakty są niestety niezaprzeczalne… chłodne poranki i wieczory nie zapowiadają powrotu gorących dni. Dla mnie najkorzystniejsza jest temperatura tropikalna, no ale cóż „taki mamy klimat”.

Może jednak zamiast wybiegać w przyszłość, skupię się na tych ostatnich ciepłych i promiennych dniach. To jest ten moment, kiedy należy naładować akumulatory i oprócz przetworów przechować wspomnienia lata, np. w postaci zdjęć z wakacji. W jednym z takich ciepłych lipcowych dni towarzyszyła mi moja najnowsza, biała sukienka.

Tym razem projekt powstał bez konkretnego wykroju. Pomysł zrodził się w wyniku obserwacji ubrania na żywym modelu. Tak spodobała mi się bluzeczka uszyta z półkola na Pani spotkanej przypadkiem, że nie mogłam doczekać się momentu przetworzenia pomysłu na własne potrzeby. Chwilkę zajęło mi obmyślanie sposobu wycięcia materiału tak, aby nabrał charakteru wcześniej już szytych przeze mnie spódnic z półkola. Trochę się nagimnastykowałam, ale w końcu się udało! Materiał złożyłam na pół, inaczej niż zwykle, tj. przyłożyłam bok długości do boku szerokości i powstał taki a’la dziubek ;). Następnie na bokach odrysowałam linie pachy i podkrój szyi, i gotowe! No dobrze,
prawie gotowe. Pozostały jeszcze odszycia pach i podkroju szyi, co jest moją największą zmorą…Ostatecznie jednak cała operacja poszła zadziwiająco sprawnie. Sukienka prezentuje się lekko, zwiewnie, a jednocześnie dostojnie w swej prostocie. Takie moje skromne podsumowanie tego wpisu :).

4 5 6  8

Wyprzedaż

szafaJakiś czas temu miała miejsce taka sytuacja: wchodzę do pracy po raz n-ty w świeżo uszytej sukience. Na to moja koleżanka zza biurka : Iza, czy ty mieszkasz w garderobie?!” . :lol: . Biorąc pod uwagę rozmiary mojego poprzedniego mieszkania oraz ilość tworzących się w jego zaciszu nowych projektów, najprościej w taki sposób można było sprawę zobrazować. Aby moje nowe gniazdko nie przybrało wizerunku swojego poprzednika, postanowiłam jakoś temu zaradzić. W związku z brakiem zahamowań przed tworzeniem nowych projektów i ograniczonym miejscem na ich przechowywanie chętnie zgodzę się  na zmianę właścicielki niektórych z nich. Wszystkie ubrania są w rozmiarze 34.

Lista oferowanych ubranek:

1.http://modowylifting.blog.pl/2015/04/30/858/

1a

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. http://modowylifting.blog.pl/2015/12/10/ujarzmiony-drapiezca/

4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

…. i inne.

W przypadku zainteresowania którymś z moich projektów, proszę o wysłanie maila na: modowylifting@gmail.com.