Sukienka kopertowa

6

Czasami po prostu muuuuszę !!! Muszę uciec od codzienności, wyłączyć się i zwyczajnie zapomnieć o codziennych obowiązkach. W takich chwilach z pomocą przychodzi moja niezawodna towarzyszka. Zastanawiacie się jaka?….oczywiście, że ta, na którą zawsze mogę liczyć – maszyna do szycia. W tej sytuacji nieistotny jest fakt, że w szafie mam już kilka tuzinów uszytych przeze mnie sukienek, bo przecież nadarzyła się nowa okazja, a żadna z poprzednich sukienek nie jest odpowiednia na nadchodzącą okoliczność. Zdarza mi się czasami przejść po galerii w poszukiwaniu czegoś oryginalnego. Niestety jednak rzadko kiedy wychodzę z łupem ze sklepu. Jak już rzeczywiście coś upoluję, to niestety nie mam gwarancji,  że zadowolenie z zakupu nie minie równie szybko, jak wzbudzony chwilę wcześniej zachwyt. Pół biedy, jeśli w przypływie entuzjazmu nie zerwałam wcześniej metek, bo wtedy możliwy jest zwrot. Częściej jednak bywa, że jak na osobę w gorącej wodzie kąpanej przystało, możliwości zwrotu niestety już nie ma. Dalszy ciąg podobnych historii każda z nas na pewno zna. I tak oto w naszej szafie zalegają ubrania z metkami, nigdy nie ubrane lub założone tylko jednokrotnie, a jeszcze więcej tych ubrań, które nie pasują do żadnej innej części naszej garderoby.

Aby jednak uniknąć podobnych sytuacji, staram się przerabiać to, co już mam, żeby uniknąć konieczności wyrzucenia danego ubrania, a jeszcze częściej staram się tworzyć coś nowego z ciągle obfitych zapasów tkanin, które raz na jakiś czas uzupełnia mój dobroduszny, tajemniczy darczyńca ;). W tym miejscu znowu niskie ukłony w Twoim kierunku Rafale, bo przecież robić coś dla kogoś tak bezinteresownie, to wielka rzecz…

Tym razem uszyłam sobie sukienkę, którą planuję zakładać na wiele okoliczności. Plany planami, a czas pokaże  ;). Już dawno marzyła mi się sukienka kopertowa, którą w zależności od dodatków mogę zakładać na co dzień lub w połączeniu ze szpilkami na bardziej oficjalne wyjścia. Za dawcę pomysłów, zresztą, jak to zwykle bywa, posłużyło mi świeże wydanie Burdy (8/2017, model 109). Szycie tego typu sukienki, nie należy jednak do tych najprostszych, ale nikt też nie obiecywał, że będzie łatwo i przyjemnie. Jednak moje odbicie w lustrze, w dopracowanej już sukience, było na tyle zadawalające, że z satysfakcją w głosie mogłam powiedzieć: „tak, to jest to”.

3 5 4 1A