Wśród szumu cyprysów

Od wielu lat wybierając się na urlop, kieruję się podobną zasadą, a mianowicie ma być cieplej niż wnaszej szerokości geograficznej. Dlatego wyprawa odbywa się zwykle wczesną wiosną lub późną jesienią, kiedy to niewiele powodów do radości daje nam pogoda w naszym kraju. Dzięki temu zabiegowi udaje nam się oszukiwać własne organizmy i nagromadzić zapas witaminy D, który wystarcza na cały rok.
Tym razem przyspieszyliśmy sobie lato wycieczką do olśniewającej włoskiej krainy. W końcu miałam możliwość zabrania większej ilości uszytych przeze mnie fatałaszków, a co najważniejsze, zaprezentowanie ich w tak pięknych miejscach. Gdy teraz patrzę na te zdjęcia, to mam ochotę, żeby przenieść się w czasie i raz jeszcze niespiesznie pospacerować tymi krętymi, kamiennymi ścieżkami. Sama Florencja, która była bohaterką ostatniego wpisu, to jedna z najznakomitszych wizytówek Włoch, zaś odległa Toskania, która jest tłem obecnego wpisu, to kraina błogiego spokoju i niezwykłych krajobrazów. Średniowieczne zabudowania w połączeniu z soczystą zielenią tamtejszej natury oraz drogami obsadzonymi szpalerami cyprysów, pozwalają doświadczyć prawdziwej harmonii. Jestem przekonana, że tym razem nie będą to słowa rzucone na wiatr: „tutaj na pewno jeszcze wrócimy”.

Chciałam się z Wami podzielić zdjęciami mojej nowej, zwiewnej sukienki, która powstała na noc przed wyjazdem na urlop. Tkaniną obdarowała mnie koleżanka z pracy, która stwierdziła, że jestem osobą, która będzie wiedziała, jak sobie poradzić z tym kawałkiem materiału. Anetko oceń, czy spełniłam Twoje oczekiwania? Model sukienki (i tutaj was nie zaskoczę) pochodzi z Burdy wydanej w 2009 r.
Samo szycie nie jest bardzo skomplikowane. Najważniejsze jest, aby mocno zmarszczyć ramiona, bo w przeciwnym razie nie będą styczne z pozostałymi elementami wykroju. Plecy zostały „otwarte”. Na zamek zabrakło niestety czasu, no ale nie ma co ukrywać że przewieny strój sprawdził się idealnie we
wloskim klimacie?;) 1 2 3 4 5

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.