Moda ciążowa

Ostatnio naszło mnie, żeby wyszyć część zgromadzonych  materiałów. Miłośniczki szycia doskonale wiedzą, o czym mówię ;) Przyszedł więc czas, aby spojrzeć prawdzie prosto w oczy i przyznać się do chorobliwego tkaninozbieractwa. No ale jak nie kupić materiału, gdy nadarza się taka okazja? Jak odmówić, kiedy starsza Pani przekazuje nam kilka metrów wełny będącej wspomnieniem jej młodzieńczych lat? Jak nie szaleć z radości, gdy worek przepięknych tkanin trafia do nas jako oznaka życzliwości bezinteresownego człowieka? Przed tym nie da się uciec. Ja nawet nie zamierzam uciekać. Na ratunek, jak to zwykle bywa, przyszła moja liczna rodzina ;). Tak się składa, że  okazji sprzyjających obdarowywaniu moich bliskich szyciowymi prezentami nie brakuje i dlatego też miałam okazję spędzić w ostatnim okresie trochę więcej czasu przy maszynie, nie karmiąc tym razem własnego nieograniczonego głodu na nowości modowe, a pozwalając również innym czerpać odrobinę korzyści z moich umiejętności. Dzięki temu moje szyciowe granice zostały poszerzone o …szycie ubrań ciążowych. Muszę przyznać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wykrój znalazłam oczywiście w Burdzie (1/2015). I jakoś samo poszło. W pierwsze kolejności obdarowałam moją siostrę. Z uszyciem i wysyłką sukienki (siostra mieszka za granicą) zdążyłam rzutem na taśmę. Radość mojej siostry była najlepszym podziękowaniem za spędzenie kilku godzin przy maszynie. Miło było patrzeć na zdjęcie uśmiechniętej siostry w tym pięknym stanie, wyglądej jeszcze promienniej dzięki mojemu uszytkowi :).

Łącznie długich sukienek w tym sezonie uszyłam aż cztery, w tym dwie ciążowe i dwie „normalne”.

No cóż, nie będę ukrywała, że sprawianie radości bliskim utwierdza mnie w silnym przekonaniu, że wybrane przeze mnie hobby, jest przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”.

3 1 2   4 320170608_214011