Centrum przemysłu włokienniczego

Jakiś czas temu odwiedziłam Łódź. Już od dłuższego czasu nosiłam się z tym zamiarem, aż w końcu przedłużony weekend stał się idealną okazją do zrealizowania swoich planów. Dodatkową zachętą były liczne informacje o tym miejscu, jakie przedstawiła Pani  Boćkowska  w swojej  książce „To nie są moje wielbłądy”. Łódź jako jedno z najprężniej działających  pod względem przemysłu włókienniczego  miast czasów PRL, miejsce twórczości wielu znakomitych projektantów, a także siedziba przeróżnych laboratoriów związanych z przemysłem odzieżowym (niektóre z nich działają do dziś), nie mogło zostać pominięte w moim osobistym poznawaniu nieograniczonego w swej materii świata mody i krawiectwa.

4 5 6 7 2 3 Czytaj dalej

Odegłe, niedawne czasy

Bo ludzie czasami lubią powspominać dawne czasy, tęsknią za tym, co już przeminęło bezpowrotnie. Ja też do nich należę. Chociaż nie mam szans pamiętać czasów PRL, to z opowieści starszych osób, czy też z informacji w prasie rysuje mi się uboga, odległa kraina. Jest jedno słowo, które najczęściej przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o tamtych czasach, a mianowicie niedobór. Niedobór i to taki  kompletny, gdyż brakowało żywności, ubrań, wszystkiego tego, czego dzisiaj używamy w nadmiarze i bez istnienia czego, moglibyśmy nie przetrwać nawet dwóch dni. A to wszystko działo się przecież tak niedawno. Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Nie jestem biegła w historii i nikogo nie zamierzam w tym zakresie  edukować. Dla wyjaśnienia, to właśnie ten temat zupełnie bez mojej ingerencji i całkiem przypadkowo, przenosi się do mojej codzienności. Zaczęło się od czterech kartonów tkanin, które dostałam od mojej przyjaciółki. Trafiły do mnie okrężną drogą, bo od kolegi wyżej wymienionej  przyjaciółki, który kiedyś z nią pracował w firmie, w której ona też już obecnie nie pracuje. Trochę to skomplikowane i zawiłe. Najważniejsze jest jednak to, że tkaniny po długich latach nędzy i odtrącenia trafiły w odpowiednie ręce.  Załączam zdjęcie niewielkiej części tkanin, a moim zdaniem tej najbardziej ciekawej, którą wybrałam z całego czterokartonowego podarku.

Kolejne spotkanie z modą czasów PRL związane jest z otrzymanym niedawno (ciągle żyję w grudniu) prezentem urodzinowym w postaci książki „To nie są moje wielbłądy”. Polecam gorąco wszystkim osobom chcącym w bardzo komfortowy sposób (z filiżanką ulubionej herbaty) wyrwać się na chwilę z otaczającej nas rzeczywistości , a szczególnie zaś wszystkim tym, którzy interesują się modą. Książkę tę uznaję za pozycję obowiązkową. Nie będę jej streszczała, ani też oceniała. Chciałam o niej wspomnieć, gdyż stała się ona  dla mnie skarbnicą wiedzy w zakresie mody z tamtych czasów. A warto dodać, że moda w czasach PRL była bardzo ciężkim rzemiosłem, bardzo często stawała się narzędziem walki przeciwko rygorystycznemu systemowi , walki ubogo wyposażonej armii krawców z wszechmogącym przeciwnikiem. To przez nią wyrażano sprzeciw przeciwko obowiązującemu porządkowi oraz wszechobecnej kontroli i cenzurze. Trudno jest nam dzisiaj sobie wyobrazić jaką drogę trzeba było pokonać, aby wprowadzić nowy model odzieży do sprzedaży.  Dzisiejsza, praktycznie całkowita dowolność  domów mody w tworzeniu nowych projektów,  w tamtych czasach była niewyobrażalnym wyczynem. Moda Polska, Telimena, Cora, Hoffland – potęgi w ówczesnych czasach, które dyktowały design ulicy w całej Polsce, dzisiaj są tylko obiektem wspomnień i tęsknoty. A takie znakomite osobowości jak Jadwiga Grabowska, Barbara Hoff, Grażyna Hase ? Kto dzisiaj o nich wspomina? A to właśnie dzięki nim Polacy w tamtych ciężkich czasach mogli chociaż na chwilę poczuć się, jak obywatele lepszego świata.

Wydaje mi się, że każdy wyciągnie z tej książki coś przydatnego dla siebie, poszerzy swój światopogląd, a przede wszystkim doceni swobodę i w zasadzie nieograniczone możliwości, jakie mamy w dzisiejszych czasach. I to nie tylko w zakresie przeciętnej konfekcji czy kolekcji glamour, ale przede wszystkim w otaczającej nas rzeczywistości.

UntitledJa jestem szczęśliwa, że do mojej skromnej kolekcji tkanin czekających na zaistnienie, znalazła się spora kolekcja materiałów z tamtych, trudnych czasów. Dzięki nim wspomnienia pozostają ciągle żywe, a życie pokazuje nam swoją przewrotną naturę i uświadamia  nam, jak zbieg całkowicie przypadkowych zdarzeń, wypowiedzianych słów, a także życzliwości w zasadzie obcych ludzi, może zbudzić ducha tak odległych, a zarazem całkiem niedawnych czasów.

Kolekcja z tkanin czasu PRL czas start!1 2 3  5 4

QRC w natarciu

Korzystając jednodniowego urlopu miałam w końcu chwilkę wolnego czasu na załatwienie najważniejszych spraw. A są nimi m.in. zamówienie nowych metek – haftowanych, odwiedzenie hurtowni pasmanteryjnej oraz zakup niezliczonej ilości różnokolorowych materiałów. Szykuję się już na sezon wiosenny i na zmianę asortymentu w mojej szafie na kolekcję wiosenną.

Poniżej prezentuje zdjęcie uwieczniające powstawanie moich metek. Obserwowałam półgodzinne haftowanie mojego kryptonimu krawieckiego QRC-czysta poezja ;).

1

Marsala, czyli odcień brudnego bordo, został uznany przez Pantone kolorem roku 2015. Kupując materiały ta wiadomość okazała się dla mnie bardzo przydatna.

„Kolor marsala można opisać jako ziemisty odcień winnej czerwieni. To kolor, który pobudza nasze ciało, umysł i duszę, ten odcień oddaje pewność siebie i stabilność” – wyjaśniła Leatrice Eiseman, dyrektor wykonawczy Instytutu Kolorów Pantone.” (wg.Forbes Live).

 

Geniusz skromnego krawca

 

before the show

Czy warto zobaczyć film o Tomaszu Ossoliński? Jak na mój gust warto, nawet bardzo. Jest mi trochę trudno podejść do tego tematu obiektywnie i to z kilku powodów. Po pierwsze – zawód krawca (a nie wyłącznie projektanta), którym szczyci się bohater filmu, już na samy wstępie powoduje, że odczuwam ogromny szacunek do Pana Ossolińskiego. Było to przyczyną tego, że na film wybrałam się uprzedzona o jego geniuszu. Po drugie-tłem do wielu scen są bardzo mi bliskie Katowice, a patrząc na nie na dużym ekranie czuję się wyróżnionym mieszkańcem pięknego i klimatycznego miasta. Jak mówi sam Ossoliński: „ Warszawa może nam tego pozazdrościć”. W „Before the show” zakład produkcyjny w Radzionkowie (o którym pisałam już we wcześniejszych wpisie) też przeżywa swoje pięć minut chwały. Sama, nie tak dawno, spacerowałam po tym samym zakładzie odzieżowym, otwierając szeroko oczy ze zdziwienia jak skomplikowany jest proces produkcji garniturów. Widz dzięki kadrom z filmu w wielkim skrócie może przybliżyć sobie obraz jego złożoności.

Tomasz Ossoliński jest dla mnie osobą magnetyczną, która przyciąga do siebie ludzi swoją prostotą i skromnością. Media codziennie serwują nam odwrotny obraz kapryśnych i ekscentrycznych gwiazd, czego u Ossolińskiego jak na lekarstwo. Niski ukłon dla Pana Tomasza. Może kiedyś los będzie dla mnie tak łaskawy i dostąpię zaszczytu poznania krawca perfekcyjnego już w młodości „namaszczonego przez Boga”.

Nie będąc ani krytykiem filmowym, ani nie posiadając wystarczającej wiedzy, nie zamierzam go dłużej ciągnąć tematu. Chciałam tylko zachęcić/przekonać niezdecydowanych.

Nowe technologie w świecie mody

Moi mili Państwo,

dzisiaj coś wyjątkowego z nieograniczonego świata mody – krótka notka na temat skanera 3D i tego, jakie innowacje w odzieżownictwie przynosi jego zastskaner 3d2osowanie.

Od dawniej dawna  krawcy stosują pomiary manualne i używają do nich tradycyjnych miarek krawieckich.

Sama przeszłam gruntowne szkolenie w tym zakresie i dokonanie pomiarów ręcznych klienta nie stanowi dla mnie większego problemu. Metoda ta wymaga od nas jednak skupienia i sporego doświadczenia, gdyż chwila niedopatrzenia może nas sporo kosztować (może oglądaliście odcinek Project Runway, w którym projektanci nie zebrali wszystkich potrzebnych wymiarów od Marcina Prokopa- na katastrofalny efekt tego błędu nie trzeba było długo czekać).

W ostatnim czasie wzięłam udział w warsztatach z obsługi skanera 3D, który przeniósł mnie w epokę nowych możliwości w zawodzie krawca i projektanta. Spotkanie trwało aż trzy godziny, ale wyszłam z niego pełna wiary w  nowe technologie w dziedzinie fashion.

Podczas warsztatów dowiedziałam się sporo na temat nowych możliwości, jakie daje nam zastosowanie  tego urządzenia, ale również miałam możliwość dopytania o wszystkie szczegóły z nim związane. Wiedza ekspertów była uzupełniana przez wiedzą teoretyków i odwrotnie. Największą atrakcją spotkania była możliwość zeskanowania się i zrobienie własnego avatara.

Postaram się, w miarę przejrzysty sposób, przekazać Wam to, czego sama się dowiedziałam temat skanera 3D.

Możliwości skanera oraz jego przewagi nad tradycyjnymi metodami:

  • Główne zalety pomiaru skanerem:

- pomiar bardzo szybki (10-15s),

- bardzo dokładny i precyzyjny (niskie ryzyko błędu),

  • Dodatkowe korzyści z użycia skanera:

- możliwość skorygowana dotychczasowego rozmiaru i jego ujednolicenie (różna wielkość ubrań mimo tego samego rozmiaru na metce w zależności od producenta),

- symulacja odzieży w 3D,

- uaktualnienie dotychczasowych (zwykle przestarzałych) pomiarów antropometrycznych,

-  modyfikacja szablonu na miarę.

Teraz pewnie myślicie sobie :”ale po co mi taki avatar”. Już wyjaśniam. Jednorazowe (dopóki proporcje nasze sylwetki nie zmienią się znacząco) zeskanowanie naszego ciała daje nam wiele korzyści. Skaner mierzy 140 odcinków na naszym ciele. Nikt, przy pomocy nawet najlepszego sprzętu, nie wymierzy nas z taką precyzją. Posiadając już takiego avatara stajemy się klientem wyborowym dla projektantów i krawców. Obraz 3D „naszego stworka” zostanie zapisany w ich bazie danych i przy kolejnym zamówieniu nasza obecność nie będzie już wymagana. Dodatkowe oprogramowania komputerowe do skanera daje szereg kolejnych udogodnień. Projektant może dowolnie symulować (upinać, dopasowywać, zmieniać kształty) naszego przyszłego wyrobu, tak aby ciuszek leżał na nas „jak ulał”. Ciekawostką jest również to, że „nasz stworek” potrafi wykonywać różnorakie ruchy, zgodnie z tym jak nim pokierujemy. To też ma swoje uzasadnienie – na co dzień nasze ciało wykonuje liczne ruchy. Avatar zadba o to, aby nasza kreacja nie uległa rozerwaniu w  bardziej ruchliwych częściach naszego ciała (mowa głównie o stawach).

Nie jest zaskoczeniem fakt, że skaner 3D oraz narzędzia potrzebne do jego obsługi stały się metodą komunikacji między projektantami z Europy, a zakładami produkcyjnymi a Azji. Najbardziej rozpoznawalne marki, takie jak Adidas, Diesel, Wrangler, bazują na pomiarach i kontrukcjach opracowanych przy pomocy skanera.

Mam nadzieję, że wystarczająco zachęciłam wszystkich czytelników do skorzystania w przyszłości i w miarę możliwości do wygenerowania swojego własnego avatara. Ja ciągle czekam na przesłanie mojego własnego obrazu 3D. Czekam na niego z niecierpliwością, mając nadzieję, na korzystną wizualizacją mojej sylwetki. Żyję więc nadzieją :)

IMAG1448-2 IMAG1449-2 IMAG1450-2

Słowniczek

Dekatyzacja – według wiki- poddawanie tkaniny działaniu gorącej (ok. 60° C) wody, pary wodnej i zimnej wody, mające doprowadzić do skurczenia się włókien i stabilizacji ich wymiarów. Ma to na celu uniknięcie zbiegania się tkaniny w okresie użytkowania.

Prêt-à-porter-  według wiki – (pʀɛtapɔʀˈte, fr. gotowe do noszenia o ubraniach), czyli kolekcje ubrań dostępnych w sklepach, z produkcji seryjnej, a nie szyte na zamówienie u krawca. Tak powstała i rozpropagowała ten styl firma Cacharel. Projektantami kolekcji tego typu są m.in. Donna Karan czy Marc Jacobs. Jego przeciwieństwem jest haute couture.

Gipiura - według strony www.koroneczki.pl -to inaczej koronka klockowa. Jej początki sięgają XV wieku, a do Polski dotarła w XVI wieku za sprawą królowej Bony. Obecnie jest bardzo popularna i właściwie trudno sobie wyobrazić bieliznę, suknie, firanki czy niektóre ozdoby bez jej elementów. Hafty gipiurowe są wypukłe i właśnie na tym polega ich urok.  Koronki te tworzy się przeplatając nici nawinięte na klocki (stąd jej nazwa). Istnieje wiele tradycyjnych wzorów i stylów tej koronki, w zależności od kraju pochodzenia i regionu. Wzór tej koronki zwany jest też reliefowym (czyli wypukłym, relief w sztuce to płaskorzeźba).  I właśnie w produkcji bielizny ten przepiękny rodzaj koronki cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem i powstają ciągle nowe wzory.

Skaner 3D – według wiki- rodzaj skanera, urządzenie optoelektroniczne stworzone głównie na potrzeby tzw. projektowania odwrotnego tj. procesu projektowania przemysłowego dokonywanego na bazie istniejących obiektów. Skanowanie przestrzenne opiera się na współrzędnościowej technice pomiarowej, która umożliwia bezdotykowe wyznaczenie wymiarów przestrzennie ukształtowanych rzeczywistych obiektów, ze stosunkowo wysoką dokładnością. Technika ta charakteryzuje się procedurami pomiarowymi opartymi na wartościach współrzędnych lokalizowanych punktów pomiarowych, które składają się na bryłę skanowanego elementu.

Marlene Dietrich, właśc. Marie Magdalene Dietrich  (ur. 27 grudnia 1901, zm. 6 maja 1992) – według wiki- niemiecka aktorka i piosenkarka, obywatelka amerykańska. …zapisała się nie tylko w historii kina, ale i mody. Choć jej styl zachwycał 80 lat temu, dziś również jest aktualny i często się do niego sięga.