Bo TAK

1Nie będę oryginalna . Mój blog powstał z zamiłowania do szycia, z ciągłej potrzeby tworzenia czegoś nowego, z nadpobudliwości objawiającej się ciągłą obsesją urealniania kłębiących się w głowie pomysłów, z przekonania o braku odpowiednich ubrań w mojej pękającej w szwach szafie, ale również z chęci obdarowywania najbliższych wyjątkowymi podarkami przy różnych nadarzających się okazjach… Może i prozaiczne, ale tak właśnie jest.

Kiedy odnajduję więcej czasu i zasypuję swoje  mieszkanie stertą materiałów, nici, przyborów krawieckich, całkowicie oddaję się twórczej pasji tworzenia. Wtedy brakuje mi czasu na relacjonowanie tego, co powstaje. Dopiero, jak oderwę się na chwilę od maszyny, okazuje się, że przez ostatni czas urzeczywistniłam kilka ze swoich najświeższych wizji. Nastał więc czas na flesze i ten moment mojej szyciowej namiętności też bardzo lubię.

Niepokojący w tym wszystkim jest fakt, że po kilkudniowej przerwie od maszyny czuję się jak narkoman na detoksie. Skłonność do wypisania urlopu wypoczynkowego z pracy na rzecz sprawienia sobie nowego fatałaszka, jest mniej niepokojącym objawem.

I po co to wszystko? Nie prościej, a może i taniej byłoby iść i kupić? Już teraz się nad tym nie zastanawiam, nie staram się też usprawiedliwiać ani przed sobą, ani przed innymi. Wiem, że uczucie zadowolenia, spełnienia i satysfakcji, które daje mi szycie, są wystarczającym argumentem. Wcześniej nawet nie podejrzewałam siebie o jakiekolowiek zdolności. Przypadek sprawił, że zaczęłam szyć. Teraz świadomość, że moje umiejętności z miesiąca na miesiąc wzrastają, czego dowód daję na swoim blogu podejmując ciągle śmielsze wyzwania, sprawia, że wiele rzeczy można mnie pozbawić, ale… maszyny już nigdy nie oddam !!!

Short story about me

To nie będzie fascynująca opowieść ;). Napiszę o sobie w  paru zdaniach. Zacznę od końca, bo początek jest wyjątkowo nudny.me

Uwielbiam szyć. Zajęcie to pochłonęło mnie całkowicie. Każdą wolną chwilę wypełniam zaspokajaniem kolejnych moich żądz związanych z chęcią posiadania czegoś wyjątkowego, niepowtarzalnego w swojej garderobie. Dopiero co zrealizuję jeden projekt, a już kilka następnych „urodziło” się w międzyczasie.  Najgorsze (a może najlepsze) jest to, że te pomysły nigdy się nie kończą. Umiejętność szycia posiadłam w szkolenie Projektowania i Stylizacji Ubioru w Sosnowcu.

Chwilę przed całkowitym zatraceniem się w wirze świata designu, miałam krótki romans ze sportem i zdrowym odżywianiem. Rezultat tego okresu w moim życiu to legitymacja Instruktora Fitness Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach oraz certyfikowany dyplom dietetyka. Zdobytą wiedzę i umiejętności na kursach wykorzystuję każdego dnia, starając się prowadzić zdrowy tryb życia.

Na sam koniec dodam, że zawodowo (magister zarządzania) spełniam się pracując w biurze, w międzynarodowej firmie. Rodzinna atmosfera oraz życzliwość w odbiorze mojej pasji przez współpracowników jest dla mnie dodatkową zachętą do tworzenia coraz to nowych kreacji, bardzo często zakładanych również do biura. Bo najważniejsze w życiu jest to, aby odnaleźć równowagę pomiędzy rozwijaniem swoich pasji i realizacją marzeń (bo te konieczne trzeba mieć!), a stabilizacją i spełnieniem zawodowym. A jeszcze ważniejsze w tym wszystkim jest to, aby w tym wszystkim udało nam się otaczać ludźmi zaufanymi i przede wszystkim życzliwymi.

 

KONTAKT: modywylifting@gmail.com

Zdobyte kwalifikacje:


http://modowylifting.blog.pl/2015/11/19/kwalifikacje-zawodowe-cel-osiagniety/