Kraj lat dziecinnych

4

Leniwe, wakacyjne dni spędzone w towarzystwie kuzynek, na zawsze pozostaną w mej pamięci. Długie dni wypełnione licznymi zabawami są jednocześnie odległym wspomnieniem i zarazem niedawną przeszłością. Organizowane pokazy mody, plecenie wianków z polnych kwiatów w promieniach letniego słońca czy budowanie leśnych szałasów były dla nas najwspanialszymi formami rozrywki. Wakacyjna sielanka była niczym bajkowa opowieść i tylko groźni leśni piraci byli w stanie ją zakłócić.

Niestety wszystko to jest już przeszłością i nie wróci jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Można jednak te wszystkie dziecięce wspomnienia pielęgnować i nie pozwolić im odejść na zawsze. Niedawne spotkanie w gronie rodziny spowodowało, że wspomnienia z dzieciństwa odżyły. Kraina, która niegdyś była świadkiem dziecięcych przygód, ukazała mi się w zupełnie innym świetle. Rzeka, która niegdyś wydawała się rwącym i dzikim kąpieliskiem, tak bardzo oddalonym od domu babci, dzisiaj jest płytkim i łagodnym potokiem, mieszczącym się zaledwie parę kroków od rodzinnych zabudowań. Krajobraz pozostał ten sam, jednak oczami dziecka widziało się otoczenie z zupełnie innej perspektywy. Możliwość doświadczenia wszystkiego na nowo 20 lat później była dla mnie miłym przeżyciem. Moje kuzynki, towarzyszki dziecięcych zabaw, podobnie jak inne elementy obrazów z dzieciństwa, nieco się zmieniły, ale przecież noszą w sobie te sama wspomnienia, będące wspólną częścią nas samych, częścią naszej tożsamości. Bardzo miło było mi was wszystkich zobaczyć, porozmawiać, pobyć razem.

Przedstawiam kilka zdjęć mojej nowo uszytej sukienki, wykonanych w miejscu, które stanowiło scenerię tych wszystkich dziecięcych zabaw. Wykrój zaczerpnęłam oczywiście z Burdy, a tkanina jak w większość moich zbiorów, pochodzi  z otrzymanych już jakiś czas temu podarków. Praca nad sukienką przysporzyła mi nieco trudności, gdyż szycie z tak cienkich tkanin powoduje ich ciągłe przesuwanie się, dlatego konieczna jest nieustanna kontrola symetryczności poszczególnych elementów wykroju. Było pod górkę, ale ostatecznie wyszło całkiem przyzwoicie. Myślę, że ciekawy wzór tkaniny oraz długi, romantyczny krój doskonale współgrają z sielskim krajobrazem.

Dzięki życzliwości naszego wujka i cioci mieliśmy przyjemność zasiąść do wspólnego stołu w odrestaurowanych wnętrzach. To oni zadbali o to, aby babcine dziedzictwo nie popadło w ruinę. Stało się wręcz przeciwnie. Zabudowania stały się przytulnym gniazdkiem dla spragnionych sielskiego wypoczynku i wiejskich aktywności odwiedzających. Ranczo nad rzeką w Starych Budkowicach, to dzisiejsza nazwa babcinych zabudowań, które miało szansę powstać dzięki ciężkiej pracy wujostwa. Właśnie za to dzisiaj, spotykając się w tak licznym gronie, możemy im być bardzo wdzięczni. A babcia? No cóż…Z pewnością byłaby dumna widząc nas wszystkich razem tak radośnie świętujących.

 56 3 2 1

Magia Świąt c.d.

W święta, oprócz przystrojenia naszego najbliższego otoczenia, dbamy o swój własny wizerunek. Świadomi powagi zbliżającego się wydarzenia, pragniemy należycie się prezentować. To, że mnie ominęła przedświąteczna bieganina za jakimś wyjątkowym strojem, nie jest niczym dziwnym. Aby wyglądać i czuć się odpowiednio uroczyście przy wigilijnym stole, wystarczył mi półtora metrowy kawałek materiału i moja niezawodna maszyna do szycia.

4

Długa, aksamitna sukienka kopertowa, od dłuższego czasu chodziła mi po głowie. Brakowało tylko odpowiedniego impulsu, który zainicjowałby chęć stworzenia sukienki własnymi rękami. Dopiero spacer do mojego ulubionego sklepu z tkaninami i wypatrzenie w nim unikatowej tkaniny, był wystarczającym powodem do rozpoczęcia działań. Gorąco zachęcam do wypróbowania modelu sukienki kopertowej z Burdy 10/2015. Wyjątkowo kobiecy i gustowny krój sukienki sprawdzi się doskonale, gdy będziemy chciały poczuć się bardziej glamour niż zdarza nam się to na co dzień i to niekoniecznie tylko podczas wigilijnego wieczoru.

1 2 3

Magia Świąt

Święta Bożego Narodzenia to czas szczególny, czas skupienia i czas pełen refleksji. Tworzy się wokół nas sceneria niczym z magicznego świata, a migoczące na każdym kroku światełka, pięknie przystrojone choinki, wybrzmiewające rytmy znanych świątecznych utworów, za którymi tęsknimy przez cały rok, a także zapach piernika i cynamonu powodują, że i my chcemy przeżyć ten wyjątkowy czas w sposób szczególny. Tym oto sposobem machina świątecznej gorączki dopada i nas… A może lepiej byłoby tak na chwilę się zatrzymać ?

Aby uniknąć bieganiny po zatłoczonych galeriach handlowych w poszukiwaniu świątecznych ozdób, może lepiej byłoby przeszukać szafę, kartony i wszystkie domowe zakamarki w celu odszukania wszystkich skarbów, które mogą nam posłużyć do wyczarowania naszych własnych, oryginalnych ozdób świątecznych?

Mnie udało się już kilka takich drobiazgów przygotować, dzięki czemu i nasze mieszkanie nabrało tego podniosłego charakteru. Największą radość sprawiła nam choinka. Blask światełek odbijających się w kolorowych bombkach, stroiki z leśnych skarbów (szyszki, mech), cynamonowe i sosnowe olejki eteryczne oraz niezliczona ilość świec sprawiają, że nasze bliskie otoczenia stało się dla nas przytulnym i wesołym azylem, którego najchętniej byłoby nie opuszczać :).

Poniżej zdjęcia uszytej na chwilę przed świętami ozdoby, która miała przedstawiać łyżwy,  ale jakoś im bliżej do skarpet… Niech będą więc skarpety. Do ich uszycia użyłam tkaniny z Ikei. Materiały z tego sklepu są rewelacyjne, bo w trakcie szycia nic się nie przesuwa, nie roluje. Tkaniny te są po prostu idealne do szycia różnego rodzaju ozdób. Skarpeto-łyżwy ozdobiłam sznurówkami.

2 3 1

W wigilijny wieczór, na chwilkę (dosłownie) przed pojawiniem się pierwsze gwiazki na niebie udało mi się przygotować kilka świeć dla najbliższych. Do ich przygotowania użyłam świeć zakupionych okazyjnie, dzięki czemu nie miałam wyrzuty żeby jes stopić. podczas zastygania wosku świece „wzbogaciłam” o gwiazdki anyżu, ziarna kawy. Dodatkowo skropiłam je naturalnymi olejakmi eterycznymi.

4 5

Korzystając z okazji, na chwilę przed zbliżającymi się Świętami pragnę Wszystkim odwiedzającym mojego bloga złożyć krótkie życzenia:

Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniese Wam spokój i radość.

Niech każda chwila Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem, a Nowy Rok obdaruje pomyślnością i szczęściem.

Życzę najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia.

 

 

 

Urok czerwonej wełny

5

Są takie części garderoby, które każda z nas powinna mieć w swojej szafie. Ja co chwilę odkrywam, że jakiegoś istotnego elementu właśnie w mojej szafie brakuje. Zakasam więc wtedy rękawy, przegrzebuję skrzynie z materiałami, odpalam sprzęt i biorę się do roboty. Po kilku dniach stwierdzam: „Tak !!! To jest to !!! Właśnie tego w mojej garderobie brakowało”. Jestem zadowolona. Ale ten stan trwa krótko. Bo za chwilę przeglądam Harpers Baazar, w skrzynce pocztowej odnajduję nowe wydanie Burdy, a w programie o modzie pani projektantka stwierdza, że takie spodnie są najlepsze dla niskich i drobnych kobietek. No i cały proces wtedy powtarza się na nowo. I tak od kilku lat, ale nie mam powodów do narzekania. Czasami próbuję iść na łatwiznę i wtedy wybieram się do centrum handlowego. Chodzę, przemierzam kilometry sklepowych alejek, uparcie mierzę, „tym razem na pewno sobie coś kupię, choćby to miało dużo kosztować”. I co? Najczęściej wychodzę z pustymi rękoma. Przez te długie godziny spędzone przy szlifowaniu i doskonaleniu krawieckiego rzemiosła, analizowaniu kolejności szycia, prucia i poprawianiu wcześniej wykonanych ściegów, które dla mnie nie były wystarczająco doskonałe, przyznam, że nie łatwo jest mnie zadowolić ubraniami z sieciówek. Zwykle wracam do domu i stwierdzam, że niepotrzebnie straciłam kilka godzin (przecież mogłam już coś szyć!) i zabieram się na nowo do roboty. Tak, tak, może i stałam się niewolnikiem swojej pasji, ale zdecydowanie wolę posiedzieć w domowym zaciszu z kubkiem dobrej herbaty, odgłosami meczu dochodzącymi zza ściany ;P, niż spacerując po galerii wśród tłumu ludzi biegających w dzikim szale za kolejnymi, nowymi zdobyczami.
Koniec wywodu.
Przechodzę do meritum.
Przedstawiam Państwu ten oto, długo wyczekiwany, czerwony płaszczyk:

3

4Cudownie cieplutka wełna traciła już nadzieję, że kiedyś wykorzystam ją zgodnie z jej przeznaczeniem. Musiała mnie zaskoczyć zima i obficie pokryć wszystko, co stanęło jej na drodze, grubym puchem (trwało to chwilę, ale poskutkowało ;) ), aby szycie wełnianego płaszczyka w końcu nabrało rozmachu. Inspiracja do jego uszycia pojawiła się już dużo wcześniej, jednak po drodze
przytrafiło się mnóstwo drobnych zachcianek, które opóźniały powstanie płaszcza. W końcu się udało. Płaszcz powstał z wykroju 103, Burda 8/2013. W zasadzie nie mam żadnych uwag, co do tego modelu. Szycie, co wielu może zdziwić, jest o wiele prostsze, niż w przypadku sukienek, które należy dopasować idealnie do sylwetki. Podszewkę dobrałam w ciemnosrebrzystym odcieniu. Jakoś tak bardziej interesująco się zrobiło.

1   6
Myślę, że wyszło całkiem poprawnie, a płaszczyk posłuży mi przez długi czas. Tylko muszę pamiętać, żeby odpowiednio dbać o wełnę, która niestety prosta w użytkowaniu na pewno nie jest. Ale po kilku wpadkach już się nauczyłam. Po pierwsze…. prać tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Po drugie….. suszyć na płasko, a po trzecie…. nie traktować materiału zbyt wysoką temperaturą z żelazka. Stosowanie się do powyższych zasad gwarantuje sukces ;).

A po ciężkiej pracy, nalezy się małe co nie co, a jakżeby inaczej :).

PS Z płaszczykiem w tle.

7

Dream come true

Pewnego razu otrzymałam kilka zdjęć sukni, którą siostra chciała sobie kupić. Dołożyłam wszelkich starań, aby zakup nie doszedł do skutku, używając m.in. następujących argumentów: „nie widzisz jaki to kiepski materiał?, „co?? nie ma podszewki?!”, „… i na dodatek skracać ją będzie trzeba”, „nie widzisz, jak ona się źle układa i marszczy tam, gdzie nie powinna?… nie jest dobrze”.  Siostra jeszcze chwilę wcześniej zauroczona pięknem sukienki, nie była już tak pewna dokonanego przez siebie wyboru. Do zakupu za moją namową zatem nie doszło. Nie jestem jednak złą czarownicą, która niweczy kobiece marzenia na posiadanie kreacji godnej czerwonego dywanu. Jest dokładnie odwrotnie… ja te marzenia spełniam ;P.

3

1

Jedno spojrzenie i już wiedziałam. No tak! Przecież to wykrój z tegorocznej Burdy (2/2017, model 110). Od razu zabrałam się za szycie! Po kilku dniach wpadła do mnie siostra, a jej oczom ukazał się roboczy zarys czerwonej sukni, luźno udrapowanej na manekinie. To nie była jednak czysta radość. Padły sformułowania typu…. „ a później marudzisz, że nie masz na nic czasu, bo tylko szyjesz i szyjesz”, „a do tego narzekasz, że kręgosłup Cię od tego boli”. Może i tak jest. Niemniej jednak świadomość uszczęśliwienia bliskiej mi osoby jest silniejsza, niż wszystkie te ciemne strony szycia razem wzięte. Wykrój tej sukienki jest dobrze przemyślany, poza jednym szczegółem – ramiączkami. Kroiłam je dwa razy. Podążając ślepo za gotowym wykrojem okazało się, że są zbytnio „zaokrąglone” i opadają z ramion. Postanowiłam wykrój nieco zmodyfikować i wszyć na nowo ramiączka, co rozwiązało problem. Zgodnie z życzeniem siostry, wykrój lekko zmieniłam, dodając z przodu rozcięcie podkreślające zmysłowość czerwonej kreacji.

Na pełnię szczęścia malującą się na twarzy mojej „małej siostry” nie musiałam długo czekać. Była kolejna przymiarka, a chwilę po tym dokończyłam kreację z dbałością o najmniejsze szczegóły. Nie chciałabym wznosić swojej pracy na wyżyny próżności, ale jak mam się nie chwalić, kiedy tyle godzin oddałam temu projektowi, tyle razy pokłułam sobie palce, tyle wieczorów spędziłam w towarzystwie czerwonej tkaniny, a czerwone nitki do chwili obecnej znajduję w każdym kącie mojego mieszkania?  Dzieli nas z siostrą odległość, która nie pozwoliła niestety na dokonanie ostatecznej przymiarki w przeddzień planowanej uroczystości. Przymiarka ta odbyła się dopiero na chwilę przed samą imprezą, na której siostra miała zadebiutować w nowej sukience. Na szczęście przeróbka na pięć minut przed wyjściem nie była konieczna. Wszystko leżało, jak należy. Ufff! Co za ulga.

2  4
Moja siostra, jak na Panią architekt przystało, wyczulona na otaczające ją kształty, kolory i formy, dokładnie wiedziała, co jest w stanie zaspokoić jej wysmakowane poczucie estetyki. Nie raz byłam świadkiem urzeczywistnienia jej wizji, kiedy to do życia budziły się nowe twory, a wnętrza zmieniały swój charakter, dając jej mieszkańcom nie tylko zadowolenie z otaczającego ich piękna, ale przede wszystkim docenienie funkcjonalności nowych rozwiązań. Zadanie miałam zatem niełatwe, a każde potknięcie mogło zostać natychmiast wyłapane. Wydaje mi się jednak, że sprostałam temu zadaniu.

Moda ciążowa

Ostatnio naszło mnie, żeby wyszyć część zgromadzonych  materiałów. Miłośniczki szycia doskonale wiedzą, o czym mówię ;) Przyszedł więc czas, aby spojrzeć prawdzie prosto w oczy i przyznać się do chorobliwego tkaninozbieractwa. No ale jak nie kupić materiału, gdy nadarza się taka okazja? Jak odmówić, kiedy starsza Pani przekazuje nam kilka metrów wełny będącej wspomnieniem jej młodzieńczych lat? Jak nie szaleć z radości, gdy worek przepięknych tkanin trafia do nas jako oznaka życzliwości bezinteresownego człowieka? Przed tym nie da się uciec. Ja nawet nie zamierzam uciekać. Na ratunek, jak to zwykle bywa, przyszła moja liczna rodzina ;). Tak się składa, że  okazji sprzyjających obdarowywaniu moich bliskich szyciowymi prezentami nie brakuje i dlatego też miałam okazję spędzić w ostatnim okresie trochę więcej czasu przy maszynie, nie karmiąc tym razem własnego nieograniczonego głodu na nowości modowe, a pozwalając również innym czerpać odrobinę korzyści z moich umiejętności. Dzięki temu moje szyciowe granice zostały poszerzone o …szycie ubrań ciążowych. Muszę przyznać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wykrój znalazłam oczywiście w Burdzie (1/2015). I jakoś samo poszło. W pierwsze kolejności obdarowałam moją siostrę. Z uszyciem i wysyłką sukienki (siostra mieszka za granicą) zdążyłam rzutem na taśmę. Radość mojej siostry była najlepszym podziękowaniem za spędzenie kilku godzin przy maszynie. Miło było patrzeć na zdjęcie uśmiechniętej siostry w tym pięknym stanie, wyglądej jeszcze promienniej dzięki mojemu uszytkowi :).

Łącznie długich sukienek w tym sezonie uszyłam aż cztery, w tym dwie ciążowe i dwie „normalne”.

No cóż, nie będę ukrywała, że sprawianie radości bliskim utwierdza mnie w silnym przekonaniu, że wybrane przeze mnie hobby, jest przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”.

3 1 2   4 320170608_214011

Wśród szumu cyprysów

Od wielu lat wybierając się na urlop, kieruję się podobną zasadą, a mianowicie ma być cieplej niż wnaszej szerokości geograficznej. Dlatego wyprawa odbywa się zwykle wczesną wiosną lub późną jesienią, kiedy to niewiele powodów do radości daje nam pogoda w naszym kraju. Dzięki temu zabiegowi udaje nam się oszukiwać własne organizmy i nagromadzić zapas witaminy D, który wystarcza na cały rok.
Tym razem przyspieszyliśmy sobie lato wycieczką do olśniewającej włoskiej krainy. W końcu miałam możliwość zabrania większej ilości uszytych przeze mnie fatałaszków, a co najważniejsze, zaprezentowanie ich w tak pięknych miejscach. Gdy teraz patrzę na te zdjęcia, to mam ochotę, żeby przenieść się w czasie i raz jeszcze niespiesznie pospacerować tymi krętymi, kamiennymi ścieżkami. Sama Florencja, która była bohaterką ostatniego wpisu, to jedna z najznakomitszych wizytówek Włoch, zaś odległa Toskania, która jest tłem obecnego wpisu, to kraina błogiego spokoju i niezwykłych krajobrazów. Średniowieczne zabudowania w połączeniu z soczystą zielenią tamtejszej natury oraz drogami obsadzonymi szpalerami cyprysów, pozwalają doświadczyć prawdziwej harmonii. Jestem przekonana, że tym razem nie będą to słowa rzucone na wiatr: „tutaj na pewno jeszcze wrócimy”.

Chciałam się z Wami podzielić zdjęciami mojej nowej, zwiewnej sukienki, która powstała na noc przed wyjazdem na urlop. Tkaniną obdarowała mnie koleżanka z pracy, która stwierdziła, że jestem osobą, która będzie wiedziała, jak sobie poradzić z tym kawałkiem materiału. Anetko oceń, czy spełniłam Twoje oczekiwania? Model sukienki (i tutaj was nie zaskoczę) pochodzi z Burdy wydanej w 2009 r.
Samo szycie nie jest bardzo skomplikowane. Najważniejsze jest, aby mocno zmarszczyć ramiona, bo w przeciwnym razie nie będą styczne z pozostałymi elementami wykroju. Plecy zostały „otwarte”. Na zamek zabrakło niestety czasu, no ale nie ma co ukrywać że przewieny strój sprawdził się idealnie we
wloskim klimacie?;) 1 2 3 4 5

Sukienka kopertowa

6

Czasami po prostu muuuuszę !!! Muszę uciec od codzienności, wyłączyć się i zwyczajnie zapomnieć o codziennych obowiązkach. W takich chwilach z pomocą przychodzi moja niezawodna towarzyszka. Zastanawiacie się jaka?….oczywiście, że ta, na którą zawsze mogę liczyć – maszyna do szycia. W tej sytuacji nieistotny jest fakt, że w szafie mam już kilka tuzinów uszytych przeze mnie sukienek, bo przecież nadarzyła się nowa okazja, a żadna z poprzednich sukienek nie jest odpowiednia na nadchodzącą okoliczność. Zdarza mi się czasami przejść po galerii w poszukiwaniu czegoś oryginalnego. Niestety jednak rzadko kiedy wychodzę z łupem ze sklepu. Jak już rzeczywiście coś upoluję, to niestety nie mam gwarancji,  że zadowolenie z zakupu nie minie równie szybko, jak wzbudzony chwilę wcześniej zachwyt. Pół biedy, jeśli w przypływie entuzjazmu nie zerwałam wcześniej metek, bo wtedy możliwy jest zwrot. Częściej jednak bywa, że jak na osobę w gorącej wodzie kąpanej przystało, możliwości zwrotu niestety już nie ma. Dalszy ciąg podobnych historii każda z nas na pewno zna. I tak oto w naszej szafie zalegają ubrania z metkami, nigdy nie ubrane lub założone tylko jednokrotnie, a jeszcze więcej tych ubrań, które nie pasują do żadnej innej części naszej garderoby.

Aby jednak uniknąć podobnych sytuacji, staram się przerabiać to, co już mam, żeby uniknąć konieczności wyrzucenia danego ubrania, a jeszcze częściej staram się tworzyć coś nowego z ciągle obfitych zapasów tkanin, które raz na jakiś czas uzupełnia mój dobroduszny, tajemniczy darczyńca ;). W tym miejscu znowu niskie ukłony w Twoim kierunku Rafale, bo przecież robić coś dla kogoś tak bezinteresownie, to wielka rzecz…

Tym razem uszyłam sobie sukienkę, którą planuję zakładać na wiele okoliczności. Plany planami, a czas pokaże  ;). Już dawno marzyła mi się sukienka kopertowa, którą w zależności od dodatków mogę zakładać na co dzień lub w połączeniu ze szpilkami na bardziej oficjalne wyjścia. Za dawcę pomysłów, zresztą, jak to zwykle bywa, posłużyło mi świeże wydanie Burdy (8/2017, model 109). Szycie tego typu sukienki, nie należy jednak do tych najprostszych, ale nikt też nie obiecywał, że będzie łatwo i przyjemnie. Jednak moje odbicie w lustrze, w dopracowanej już sukience, było na tyle zadawalające, że z satysfakcją w głosie mogłam powiedzieć: „tak, to jest to”.

3 5 4 1A

Firenze by QRC

Florencja budzi zachwyt na każdym kroku. Będąc w tym mieście po raz pierwszy, niełatwo wybrać sensowny sposób na jego zwiedzanie. My mieliśmy na to zaledwie dwa dni. Mając tak mało czasu  uznaliśmy, że na skrupulatne zwiedzanie miasta nie mamy najmniejszych szans. Udaliśmy się więc na spacer przez miasto, podziwiając bogactwo tamtejszej architektury, co jakiś czas przystając na mały odpoczynek w licznych kawiarenkach. Na zakończenie pobytu w stolicy Toskanii, zdecydowaliśmy się na przechadzkę na Piazza Michelangelo, czyli Plac Michała Anioła, który znajduje się na wzgórzu. Po dotarciu do celu wyłonił się  oszałamiający  widok na panoramę miasta, co wynagrodziło nam wszelkie trudy poruszania się w tym upalnym  i zatłoczonym mieście.

5a

1a 6a 2a

Jak się jednak okazało Florencja to nie tylko mekka wyłącznie dla wielbicieli sztuki i architektury, ale również dla miłośników mody,  a to dlatego, że w mieście nie brakuje domów mody światowej sławy projektantów.  Znajduje się tu również muzeum domu mody GUCCI, które niestety było nieczynne z powodu remontu. Przyszło mi jednak nacieszyć oczy najnowszą kolekcją  domu mody Ferregamo, w opływającym w luksus wnętrzu. Nie muszę chyba dodawać, że ciężko było opuścić to miejsce 8-) .

4a 3aAle wracając do tematu, wśród budzących porządanie butików sygnowanych nazwiskami najznakomitszych projektantów takich jak Gucci, Prada, czy YSL, na chwil kilka zabłysnęło również i moje własne, skromne logo QRC.  Udało nam się nawet uchwycić kilka ujęć  mojego najnowszego projektu spódniczki w chabrowym kolorze i bluzeczce  w wielokolorowe kwiaty z rozciętymi rękawami na całej ich długości.  Wykorzystane tkaniny to ekoskóra, bawełniana podszewka oraz wiskoza na bluzeczkę.  Wykrój  spódniczki pochodzi z Burdy 5/2015, model  110. Bluzka z kolei, to po raz  tysięczny przemodelowana  konstrukcja bluzki podstawowej sporządzona kilka lat temu na zajęciach z konstruowania.

Mam nadzieję, że na tle tak licznie rozmieszczonych we Florencji domów mody,  kreacja z domu mody QRC nie wypada zbyt blado ;).

No i jak Wam mam podziękować, no jak???

5 Od samego początku nie było ze mną łatwo. Upierałam się jak dziki osioł, że żadnego wieczoru panieńskiego, to ja absolutnie nie chcę. Różowe wstążki, drinki, kuse spódniczki i dzikie pląsy do samego rana? To dla mnie żadna przyjemność. Dostało się szczególnie mojej młodszej, Bogu ducha winnej siostrze, które wielokrotnie słyszała zdanie…. „ Czy Ty nie rozumiesz, że ja nie chcę”. Jej cierpliwość też jednak w końcu się skończyła, po czym krótko skwitowała: „Czy Ciebie ktoś pyta w ogóle o zdanie? Masz siedzieć cicho i robić co Ci każemy” ;). Młodsza, ale zawsze się jej słuchałam, więc i tym razem nie mogło być inaczej.

Żadnych atrybutów wieczoru panieńskiego, które wyżej opisałam nie było. Nie było nawet najmniejszej szansy na ich pojawienie. Bo jeśli taki dzień spędza się w gronie osób w większości znanych od dziecka, to nie ma możliwości, aby doszło do jakiegokolwiek nieporozumienia.

Moje  przyjaciółki przeniknęły mą duszę na wskroś i doskonale wiedziały, co jest w mi w tym czasie najbardziej potrzebne, a mianowicie masaż, relaks, dobre wino, a w szczególności  nocne rozmowy z tak otwartymi, życzliwymi i ciepłymi osobami, jakimi właśnie one są.

Dlaczego wspominam o tym wszystkim na moim blogu szyciowym? A no właśnie dlatego, że od samego początku czekała na mnie niespodzianka. Wszystkie dziewczyny ubrały się w podarowane im kiedyś, przy różnych okazjach, moje własne uszytki ;). Ach, jakaż rozkosz mnie ogarnęła w tym momencie. To wszystko ja uszyłam?! Od razu przeprosiłam Anie i Dominikę za tak niewyjściowe prezenty. Obiecałam też poprawić się na przyszłość…

3 4 1 2

Teraz, gdy upłynęło trochę czasu czuję ogromną radość, że to wszystko jednak się odbyło i że życie daje mi tyle powodów, aby być wdzięcznym za to, jakich ludzi mam wokół siebie.

A zatem Anno, Dominiko, Karolino, Krystyno i Natalio moje słowa podziękowania są naprawdę szczere …  Ten wypad utwierdził mnie w przekonaniu, że odległość, pęd życia, ogrom spraw załatwianych każdego dnia, napotykane trudności – po prostu NIC, ale to NIC nie jest w stanie zepsuć więzi, które przez te wszystkie lata między nami powstały. Dałyście temu najlepszy dowód. Dziękuję wam za to wszystko!